|
![]() |
|
| ||
Już
w momencie przekroczenia bramy posesji przy Nordstrasse 28 w Dreźnie można
wyczuć dziwny i niecodzienny klimat. Drzewa, wypielęgnowana trawa, alejki i
kwiaty, a w głębi piękna willa w szwajcarskim stylu. Wszystko to przypomina obrazy
niczym z „Tajemniczego ogrodu”. W takim to miejscu mieszkał i tworzył w okresie
drezdeńskim Józef Ignacy Kraszewski – najpłodniejszy pisarz polski wszystkich
czasów i jeden z najpłodniejszych pisarzy świata. Obecnie w domu tym, od 1960
roku, mieści się muzeum upamiętniające jego twórczość i związki Polski z
Saksonią. Jest to obecnie jedyne muzeum polskie na terenie Niemiec, a także miejsce
spotkań i konferencji polsko-niemieckich i polonijnych. Podczas mojego tam
pobytu gościem Muzeum i Polonii drezdeńskiej był prof. Jan Miodek. Jego wykład
wypełnił po brzegi salę wykładową i korytarz.
Dom
Sam
Kraszewski, chociaż po zakupie domu narzekał na wysokie koszta remontu, to
jednak cieszył się jak dziecko z lasu za domem i z drzew w ogrodzie. W liście
do najmłodszego brata – Kajetana pisał: U
mnie zielono, drzewa szumią, a ja piszę i piszę lub w ogródku pracuję. Kosy,
szpaki i wróble mi się przypatrują, a wiewiórki tylko czasami (…) Z okna
pokoju, w którym piszę, zupełnie wiejski widok w las, na łąkę i strumień.
Było dla niego wielkim szczęściem, że udało się znaleźć w Dreźnie, stolicy
Saksonii, która zawsze rozjaśniała kulturalną mapę Niemiec, zakątek tak uroczy
i sprzyjający twórczej pracy.
A
pracował w Dreźnie bardzo konsekwentnie, narzucając sobie surową dyscyplinę,
którą podziwiali wielbiciele jego talentu. Wstawał o ósmej, pół godziny na
poranną toaletę, później skromne śniadanie i kawa, a przy tym przegląd prasy,
której otrzymywał wówczas 60 tytułów. Później odpisywał na liczne listy.
Doręczyciele z korespondencją przychodzili czasami kilka razy dziennie. Zawsze
starał się odpisywać własnoręcznie i w tym samym dniu. O jedenastej robił
przerwę i przyjmował gości. Przed obiadem jeszcze starał się wrócić do lektury
prasy i korespondencji. O czternastej zasiadał do obiadu, a po nim obowiązkowa
godzinka pieszego spaceru lub praca w ogrodzie. Miedzy szesnastą a osiemnastą
znowu wracał do korespondencji i prasy. Do dziewiętnastej, godzinę poświęcał na
fortepian, tylko oczywiście dla przyjemności. Później kolacja, po której w
pokoju na piętrze, przy lampce olejnej przystępował do pisania, które kończył
około drugiej w nocy. Pisanie przychodziło mu łatwo. Pismem drobnym zapełniał
szybko kolejne kartki brulionu. W willi przy Nordstrasse powstały takie
powieści jak: „Hrabina Cosel”, „Brühl” czy „Z siedmioletniej
wojny”, które nazywane są również saską trylogią.
Muzeum
Wchodzących
do willi wita popiersie Kraszewskiego. Jego sympatyczne spojrzenie zachęca
wręcz do zagłębienia się we wnętrze, które wiele mówi nie tylko o jego
gospodarzu, ale i znamienitych jego gościach, którzy niejednokrotnie tworzyli
historię Polski. Odtworzenie rzeczywistego wnętrza domu Kraszewskiego nie było
możliwe, bo nie zachowały się po nim w Dreźnie żadne meble. Sale wyposażono
więc w eksponaty pochodzące ze zbiorów Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza
w Warszawie. Starano się jednak, aby przypominały one wnętrze z ówczesnej
epoki. Wzorowano się przy tym na rycinach samego mistrza i opisach. Dzięki temu
chodząc po salach możemy jeszcze poczuć jego ducha.
W
tak zaaranżowanych salach zgromadzono rękopisy, listy, książki, fotografie i
dokumenty związane z życiem i twórczością Kraszewskiego, a także malarstwo i
grafikę oraz liczne portrety pisarza. Na parterze mieści się również sala
wykładowa, w której odbywają się spotkania oraz okazjonalne wystawy np.
malarstwa.
Na
piętrze zaimprowizowano małą kawiarenkę z czytelnią. Można tutaj zamówić kawę,
herbatę, wino, czy piwo. Z zamówionym trunkiem usiąść najlepiej przy oknie,
dokładnie przy tym samym, przy którym siedział Kraszewski, i spoglądać na ogród
oczami samego Mistrza.
Kraszewski i Drezno
Kraszewski
przyjechał do Drezna w lutym 1963 roku, czyli w 51 roku życiu. Była to ucieczka
przed zesłaniem na Sybir z powodu zaangażowania w Powstanie Styczniowe. Ta
800-letnia metropolia od początków XIX wieku służyła jako schronienie dla
uchodźców politycznych m.in. po upadku Powstania Listopadowego. Kraszewski nie
zamierzał zostawać tutaj dłużej. Pragnął jedynie przeczekać polityczną zawieruchę
i szybko wrócić do Warszawy, gdzie zostawił rodzinę. Pobyt w Dreźnie jednak
przedłużył się na niemal całą resztę jego życia. Wspominał później: Z Warszawy wyjechałem w przekonaniu, że ją
opuszczam na parę miesięcy, a pozostałem za granicą lat przeszło dwadzieścia w
oczekiwaniu na coś nieokreślonego.
Słowa
powyższe przypominają niejeden emigracyjny życiorys. Wielu uchodźców
politycznych w ciągu całej historii Polski, opuszczało najbliższe sercu
okolice, z myślą o rychłym powrocie. Jednak po pewnym czasie zapuszczają
korzenie i zostają, traktując nowe miejsce jako drugą ojczyznę. Autor „Starej
baśni” bronił się jednak przed nasiąkaniem niemieckością. Podczas
wcześniejszego pobytu w Paryżu widział jak niektórzy uchodźcy polityczni z 1831
roku powoli „francuzieli”, dlatego był na tym punkcie przewrażliwiony.
Drezdeńskie
Muzeum Kraszewskiego, to kawałek dziejów Polski. Wizyta w nim, to solidna
lekcji historii. Możliwe, że spacerując po wnętrzach i „tajemniczym ogrodzie”
spotkamy ducha pisarza-rekordzisty, autora 232 powieści, w tym 144 o tematyce
społeczno-obyczajowej i 88 historycznych.
Leonard
Paszek