b_inst.jpg (8584 bytes)

b_inst.jpg (9938 bytes)


     
   
MUZEA

 

 

Już w momencie przekroczenia bramy posesji przy Nordstrasse 28 w Dreźnie można wyczuć dziwny i niecodzienny klimat. Drzewa, wypielęgnowana trawa, alejki i kwiaty, a w głębi piękna willa w szwajcarskim stylu. Wszystko to przypomina obrazy niczym z „Tajemniczego ogrodu”. W takim to miejscu mieszkał i tworzył w okresie drezdeńskim Józef Ignacy Kraszewski – najpłodniejszy pisarz polski wszystkich czasów i jeden z najpłodniejszych pisarzy świata. Obecnie w domu tym, od 1960 roku, mieści się muzeum upamiętniające jego twórczość i związki Polski z Saksonią. Jest to obecnie jedyne muzeum polskie na terenie Niemiec, a także miejsce spotkań i konferencji polsko-niemieckich i polonijnych. Podczas mojego tam pobytu gościem Muzeum i Polonii drezdeńskiej był prof. Jan Miodek. Jego wykład wypełnił po brzegi salę wykładową i korytarz.

 

Dom

 

Sam Kraszewski, chociaż po zakupie domu narzekał na wysokie koszta remontu, to jednak cieszył się jak dziecko z lasu za domem i z drzew w ogrodzie. W liście do najmłodszego brata – Kajetana pisał: U mnie zielono, drzewa szumią, a ja piszę i piszę lub w ogródku pracuję. Kosy, szpaki i wróble mi się przypatrują, a wiewiórki tylko czasami (…) Z okna pokoju, w którym piszę, zupełnie wiejski widok w las, na łąkę i strumień. Było dla niego wielkim szczęściem, że udało się znaleźć w Dreźnie, stolicy Saksonii, która zawsze rozjaśniała kulturalną mapę Niemiec, zakątek tak uroczy i sprzyjający twórczej pracy.

A pracował w Dreźnie bardzo konsekwentnie, narzucając sobie surową dyscyplinę, którą podziwiali wielbiciele jego talentu. Wstawał o ósmej, pół godziny na poranną toaletę, później skromne śniadanie i kawa, a przy tym przegląd prasy, której otrzymywał wówczas 60 tytułów. Później odpisywał na liczne listy. Doręczyciele z korespondencją przychodzili czasami kilka razy dziennie. Zawsze starał się odpisywać własnoręcznie i w tym samym dniu. O jedenastej robił przerwę i przyjmował gości. Przed obiadem jeszcze starał się wrócić do lektury prasy i korespondencji. O czternastej zasiadał do obiadu, a po nim obowiązkowa godzinka pieszego spaceru lub praca w ogrodzie. Miedzy szesnastą a osiemnastą znowu wracał do korespondencji i prasy. Do dziewiętnastej, godzinę poświęcał na fortepian, tylko oczywiście dla przyjemności. Później kolacja, po której w pokoju na piętrze, przy lampce olejnej przystępował do pisania, które kończył około drugiej w nocy. Pisanie przychodziło mu łatwo. Pismem drobnym zapełniał szybko kolejne kartki brulionu. W willi przy Nordstrasse powstały takie powieści jak: „Hrabina Cosel”, „Brühl” czy „Z siedmioletniej wojny”, które nazywane są również saską trylogią.

Muzeum

 

Wchodzących do willi wita popiersie Kraszewskiego. Jego sympatyczne spojrzenie zachęca wręcz do zagłębienia się we wnętrze, które wiele mówi nie tylko o jego gospodarzu, ale i znamienitych jego gościach, którzy niejednokrotnie tworzyli historię Polski. Odtworzenie rzeczywistego wnętrza domu Kraszewskiego nie było możliwe, bo nie zachowały się po nim w Dreźnie żadne meble. Sale wyposażono więc w eksponaty pochodzące ze zbiorów Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Starano się jednak, aby przypominały one wnętrze z ówczesnej epoki. Wzorowano się przy tym na rycinach samego mistrza i opisach. Dzięki temu chodząc po salach możemy jeszcze poczuć jego ducha.

W tak zaaranżowanych salach zgromadzono rękopisy, listy, książki, fotografie i dokumenty związane z życiem i twórczością Kraszewskiego, a także malarstwo i grafikę oraz liczne portrety pisarza. Na parterze mieści się również sala wykładowa, w której odbywają się spotkania oraz okazjonalne wystawy np. malarstwa.

Na piętrze zaimprowizowano małą kawiarenkę z czytelnią. Można tutaj zamówić kawę, herbatę, wino, czy piwo. Z zamówionym trunkiem usiąść najlepiej przy oknie, dokładnie przy tym samym, przy którym siedział Kraszewski, i spoglądać na ogród oczami samego Mistrza.

 

Kraszewski i Drezno

 

Kraszewski przyjechał do Drezna w lutym 1963 roku, czyli w 51 roku życiu. Była to ucieczka przed zesłaniem na Sybir z powodu zaangażowania w Powstanie Styczniowe. Ta 800-letnia metropolia od początków XIX wieku służyła jako schronienie dla uchodźców politycznych m.in. po upadku Powstania Listopadowego. Kraszewski nie zamierzał zostawać tutaj dłużej. Pragnął jedynie przeczekać polityczną zawieruchę i szybko wrócić do Warszawy, gdzie zostawił rodzinę. Pobyt w Dreźnie jednak przedłużył się na niemal całą resztę jego życia. Wspominał później: Z Warszawy wyjechałem w przekonaniu, że ją opuszczam na parę miesięcy, a pozostałem za granicą lat przeszło dwadzieścia w oczekiwaniu na coś nieokreślonego.

Słowa powyższe przypominają niejeden emigracyjny życiorys. Wielu uchodźców politycznych w ciągu całej historii Polski, opuszczało najbliższe sercu okolice, z myślą o rychłym powrocie. Jednak po pewnym czasie zapuszczają korzenie i zostają, traktując nowe miejsce jako drugą ojczyznę. Autor „Starej baśni” bronił się jednak przed nasiąkaniem niemieckością. Podczas wcześniejszego pobytu w Paryżu widział jak niektórzy uchodźcy polityczni z 1831 roku powoli „francuzieli”, dlatego był na tym punkcie przewrażliwiony.

 

Drezdeńskie Muzeum Kraszewskiego, to kawałek dziejów Polski. Wizyta w nim, to solidna lekcji historii. Możliwe, że spacerując po wnętrzach i „tajemniczym ogrodzie” spotkamy ducha pisarza-rekordzisty, autora 232 powieści, w tym 144 o tematyce społeczno-obyczajowej i 88 historycznych.

 

Leonard Paszek


STRONA GŁÓWNA