|
Wolff Karin
Urodzona we Frankfurcie nad Odrą, lektorka, tłumaczka. Absolwentka teologii, Berlin
(1969). Członek PEN Clubu (Polska, Niemcy), Stowarzyszenia Twórców i Przyjaciół
Kultury Cygańskiej im. Bronisławy Wajs-Papuszy. Za zasługi dla kultury polskiej
Odznaczona Krzyżem Oficerskim Zasługi Prezydenta RP (1998), Bundesverdienstkreuz -
Prezydenta Niemiec (1998), Laureatka Nagrody Ministerstwa Kultury Brandenburgii za
popularyzacje kultury polskich Romów (1995), Nagroda polskiego PEN Clubu za
działalność przekładową (1979), Nagroda polskiego ZaiKsu za działalność
przekładową (1981), Medal Kopernika, Nagroda Amicus Poloniae. W dorobku translatorskim
jest ponad 80 przekładów z literatury polskiej na język niemiecki. Drukowala artykuly i
recenzje dotyczące teologii, kultury, literatury, w czasopismach "Polen",
"Prom/ Die Fähre"
Twórczość: tłumaczenia m.in.: R. Brandstaetera, M. Konopnickiej, J. Korczaka, A.
Libery, Cz. Miłosza, T. Różewicza, J. Twardowskiego, A. Szczypiorskiego oraz Romów B.
Wajs-Papuszy, i E. Debickiego
Informacje: K. Wolff, Frankfurt nad Odra, kwiecień 2002r.; "Gazeta Zachodnia"
16.03. 1995; "Märkische Oderzeitung" 28.02. 1997; "Gazeta Lubuska"
6-8 .04. 1996 ; "Ziemia Gorzowska" 1998, nr 51; "Kurier Szczeciński"
2000, nr 141; "Kurier Szczeciński" 9.02. 2001; "Märkische
Oderzeitung" 02.10.2001.
- Jestem z litewskich lasów. Mama mojej mamy pochodziła z Grodna, była Stucka z domu.
Mój dziadek, gdy miał 27 lat, albo i więcej był inżynierem w Polsce. Wtedy babcia
miała lat prawie siedemnaście, a on ten stary facet, zagroził, że się zastrzelił,
jeśli ona z nim nie pójdzie. No i potem wszystko było bardzo romantycznie: babcia
została porwana, kochali się namiętnie, w Niemczech jej się nie podobało, ale była
mocna. W naszej rodzinie, to taka dziwna rodzina , kobiety są silne i bardzo buntownicze
[....].
Ksiądz Twardowski - powiada K. Wolff - on jest niebezpieczny facet, bo jego wiersze
wywołują medytację i otwierają rozmaite poziomy. Stoisz na piętrze, myślisz, że
wszystko w porządku, pszczółki fruwają, niebo słoneczko świeci, a tu nagle: ciach,
wpadasz na takie coś, że nic nie wiesz. Taka jest cała jego poezja. Napisałam o nim
esej "Powrót Andersena", ale nikt nie może go przełożyć na polski.
Metaforyka jest zbyt skomplikowana. [...]
Mówi, że od dziecka bardzo jej imponowało poczucie wolności u Polaków i duma dawnych
szlacheckich rodzin, tak inna od niemieckiego drobnomieszczaństwa.
B. Twardochlieb, Miałam poczucie, że idę do Polski na palcach... Karin Wolff - genialny
samouk, "Kurier Szczeciński" 2000, nr 141. |