|
Helena Bohle-Szacki Ikona Polskiej emigracji w Berlinie
 |
Helena Bohle Szacki urodziła się w 1928 w Białymstoku. Wówczas europejskim, wielonarodowściowym mieście. Ludność mieszkańców stanowili Polacy, Żydzi, Rosjanie, Niemcy oraz w mniejszej liczbie Białorusini i Litwini. Wyrastała w środowisku inteligenckim, otwartym na wszystkie narodowści. Matka, z domu Maria Tobolska, narodowści żydowskiej , ojciec Aleksander Bohle, niemieckiego pochodzenia, przynależeli do narodu polskiego i polskiej kultury. Tak więc oczywiste było, że w domu Bohle mówiło się po polsku . Inne języki jak rosyjski, niemiecki poznawała Helena w towarzystwie rodziców, czy przechadzając się ulicami miasta.
Helena Bohle miała o tyle szczęście, że zdążyła przeżyć sczęśliwe dzieciństwo, a pecha bo tego szczęścia zabrakło na okres jej młodości. Wybuchła wojna. Pierwszego sierpnia 1941 roku powstaje w Białymstoku getto żydowskie. Trafia do niego matka i siostra Heleny. Ona sama w 1944 roku zostaje najpierw zabrana przez SS do więzienia w Białymstoku, przesiaduje w celi śmierci, potem wyrusza transportem do obozu koncentracyjnego Ravensbrück, dalej Flossenbürg / Helbrechts,by pod koniec wojny przeżyc czas Apokalipsy - marsz śmierci.
|
Po wojnie odnajduje w Łodzi rodziców. Zatrzaskuje w pamięci na wiele lat czas obozowych przeżyć i podejmuje swoją zagubioną młodoścć. W roku 1947 dostaje sie do Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi. Mistrzem staje sie dla niej współzałożyciel Szkoły i jej wykładowca Władysław Strzemiński. To pod jego wpływem kompozycji unistycznej rozwija się wyobraźnia plastyczna jego studentów. Helena Bohle uzyskuje w roku 1951 dyplom „artysta plastyka w zakresie grafiki” z tytułem magistra. Jej marzeniem jest grafika artystyczna. Ówczesne komunistyczne realia zmuszają ją jednak do podjęcia drogi artystycznej w zupelnie innej dziedzinie – w branży mody. Do końca lat 50-ych współpracuje z „Dziennikiem Łódzkim” redagując dział mody. Uprawia grafikę żurnalową współpracując między innymi z takimi pismami jak „Moda”, „Modne krawiectwo”, „Uroda”. Jest wykładowcą w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi na Wydziale Mody i Grafiki.W roku 1957 zostaje kierownikiem artystycznym Domu Moda „Telimena”. Z początkiem lat 60-ych przenosi się do Warszawy do Domu Mody „Moda Polska” . Swoją karierę projektanta mody kończy jako kierownik artystyczny w firmie „Leda”. Nim opuści kraj zdąży zaprezentować z sukcesem projekty „Ledy” na pierwszej rewii mody „zza żelaznej kurtyny” zorganizowanej w 1965 roku w Berlinie Zachodnim.
-Nie było akceptacji systemu a jedynie tolerancja. Nie było bowiem wyobraźni, że cokolwiek może się zmienić na lepsze. Jednak atak wojsk polskich w 68 roku na Czechosłowację i antyżydowski szał, zburzyły we mnie resztkę zrozumienia . Wyjeżdżaliśmy z Polski zawiedzeni nie tylko systemem politycznym ale i częścią polskiego społeczeństwa - wspomina Helena Bohle – Szacki
Swój emigracyjny los rozpoczęła 13 grudnia 1968 roku.Tego dnia wraz z mężem przybyli do Berlina.
- Wtedy w Berlinie była przede wszystkim przedwojenna polska emigracja zarobkowa, stowarzyszenia polonijne, bez większych ambicji intelektualnych. Jedną z naszych pierwszych wspaniałych przyjaźni byli Maria i Witold Wirpszowie. Wokół naszych domów zaczął się powoli skupiać świat coraz liczniej przybywającej nowej polskiej emigracji – mówi Helena
Bohle -Szacki.
Przez pierwszy rok zadamawiania sie w Berlinie pracowała jeszcze jako projektant mody. Jej marzeniem była jednak praca pedagogiczna i grafika. I tak od 1971 do 1985 roku wykłada w w półwyższej szkole zawodowej „Lette –Verein” w Berlinie w dziale grafiki i komunikacji wizualnej . W tym czasie powstają też jej pierwsze prace artystyczne.
-Chciałam zawsze tworzyć sztukę wystawienniczą – wspomina dzisiaj artystka –W sensie artystycznym zaczęłam tak naprawdę pracować dopiero na emigracji w Berlinie.Pozwoliły mi na to moje zdecydowanie lepsze, aniżeli wówczas w Polsce, warunki materialne. Robiłam szkice, kompozycje. Moja pierwsza wystawa odbyła się w 1974 roku w galerii „Kleines Kra”. Wystawiałam prace w domach kultury, szpitalach. Pierwsze kompozycje były otwarte, trochę form biologicznych, pracowałam z folią rastrową, bibułką, kolorem, robiłam kolaże. Z czasem zaczęłam przechodzić do form geometrycznych, które mnie zawsze fascynowały.One są doskonałe, mistyczne.Moją najidealniejszą formą są koło i kula.
W Polsce pierwsza wystawa prac Heleny Bohle –Szackiej odbyła się w 1987 roku w Galerii Studio w Warszawie.Przybyło wówczas około czterystu gości. Jej grafiki pokazywane były na ponad czterdziestu wystawach między innymi w Berlinie, Paryżu, Pradze, Kopenhadze, Wiedniu i Londynie.
Henryk Waniek w książce „Ślady Cienie" tak napisał o sztuce artystki : Pion, poziom, skos, owal. Bliskie i odległe. To są główne składniki jej języka. Samotne drzewo.Okruchy większej całości.A wszystko to zestawione z rygorem geometrii,którą na ogół uważamy za rzecz całkowicie sztuczną i wymyśloną przez człowieka.Niesłusznie.Geometria jest częścią natury.Obrazowanie świata Heleny Bohle – Szackiej należy do tej linii, na której Platon wyjaśniał istnienie świata działaniem ukrytych idealnych prototypów.Bo przecież filozofia jest przeznaczeniem sztuki.
Równolegle do pracy zawodowej i artystycznej dom Szackich staje sie miejscem spotkań ważnych osobistości polskiego świata intelektualnego. Stałymi gośćmi są między innymi Stanisław Lem, Jacek Bocheński, Witold Woroszylski, Władysław Bartoszewski, Zbigniew Herbert, Ryszard Krynicki,Adam Zagajewski. Dom Szackich nabiera miana „Salonu u Szackich”. Artystka niechętnie podpisuje się po tym określeniem, uważając je za zbyt pretensjonalne - po prostu byl to otwarty dla ludzi dom.
W okresie „Solidarności” Helena Bohle- Szacki organizuje do Polski przesyłki siatek drukarskich, farb, produktów żywnościowych,lekarstw. Prowadzi w opozycyjnym polskim piśmie „Archipelag” dział plastyczny. Współpracuje z polskimi wydawnictwami emigracyjnymi i niemieckimi oficynami jako autorka ilustracji i projektów okładek do wielu książek.
W połowie lat 80-ych prasa niemiecka pisze prawie wyłącznie o polskich cwaniakach, handlarzach i złodziejach. Polska inteligencja postanawia sie bronić.
W 1987 roku powstaje przy polskim kościele w Berlinie Klub Inteligencji Katolickiej. Jego inicjatorem jest Andrzej Szulczyński. To on proponuje Helenie Bohle – Szackiej zorganizowanie przy KIK - u Galerii Sztuki.
- Chodziło o zbliżenie do siebie publiczności niemieckiej i polskiej. – wspomina artystka – To był stawiany przez nas znak, że emigracja polska w Berlinie, to także liczna grupa ludzi inteligentnych i kulturalnych. Starałam się prezentowac różne gatunki sztuki jak fotografia, grafika, miniatury,malarstwo, rzeźba. Zapraszałam artystów różnych narodowści. Starałam się poprzez sztukę pokazać Polskę w europejskim kontekście.
Inauguracja Galerii odbya się już parę miesięcy później wystawą samej artystki.
Wśród prezentowanych autorów byli między innymi Henryk Waniek, Zofia Nasierowska, prof. Stefan Krygier, Wacław Kondek, Antonas Obcarskas, Wolfgang Reinke, Wilhelm Höpfner, Jerzy Urbanowicz.
Każdy wernisaż był wydarzeniem artystycznym. Publiczność polską jak i niemiecką nie tylko przyciągały nazwiska artystów ale przede wszystkim postać Heleny Bohle- Szackiej. To ona swoja godną postawa, kulturą podejmowania gości, osobistym szarmem nadała niezwykłości Galerii .Z czasem stałymi gośćmi byli także przedstawiciele Ambasady Polskiej w Berlinie.
Helena Bohle – Szacki otrzymała w 1994 roku za swoje zasługi w rozpowszechnianiu kultury polskiej w Berlinie Krzyż Oficerski Orderu Polonia Restituta.
Napisałam raz o artystce, że „ nie ma swojej strony internetowej.Nie korzysta z telefonu komórkowego.Posiada liczną, wielopokoleniową rodzinę kochających ją przyjaciół” .Dla Heleny Bohle – Szackiej, zarówno w życiu jak i w sztuce najważniejszy jest komunikat z drugim człowiekiem. Mówienie zarówno o dramacie jak i harmonii.Jej zdaniem życie polega na otwieraniu następnych drzwi. Stad jej kreska w rysunku wykracza zwykle poza konstrukcję obrazu.Otwiera następną przestrzeń.
Może dlatego odbiera dziennie niezliczone ilości telefonów ludzi z prośbą o rozmowę , pomoc czy poradę. Może dlatego przylgnęło do niej określenie „Ikona polskiej emigracji w Berlinie”.
Anna Hadrysiewicz |